09
14
Reklama błyskawiczna
Kategorie: Reklama
W tym samym czasie kiedy podjąłem decyzję o prowadzeniu własnego bloga (a nawet dwóch) postanowiłem też wrócić do pewnego projektu sklepu internetowego, o którym wkrótce coś pewnie napiszę.
Jak wiadomo sklep internetowy wymaga wyłożenia na początku trochę pieniędzy na reklamę. Postanowiłem więc potestować różne formy reklamy, mimo że mój sklep nie jest jeszcze do końca gotowy. Na pierwszy ogień poszły AdWords oraz swego rodzaju nowość na rynku – AdTaily.
Pierwsze wrażenie z użycia Adwords? Jest niezwykle skomplikowane. Jest to prawdopodobnie moja wina bo wydaje mi się, że gdzieś po drodze kliknąłem w jakąś opcję mówiącą, że bardzo bym chciał mieć dostęp do skomplikowanego panelu zarządzania. Chciałem to mam. Udało mi się co prawda wyklikać testową kampanię/reklamę w 2-3 minuty ale chwilowo się zniechęciłem i postanowiłem przyjrzeć się alternatywom.
Tak jak pisałem, znalazłem gdzieś informację o nowym graczu na rynku polskiej reklamy internetowej – AdTaily. Moje pierwsze wrażenie? Wow! Reklamy są proste i nieinwazyjne, a jednocześnie dają grafikowi szanse się wykazać. Co jednak spodobało mi się najbardziej to sama idea błyskawicznego jej zamówienia wprost ze strony, na której miałaby się pojawić. Mimo, że bardzo proste to jednak niesamowite, że nikt wcześniej nie wpadł na ten świetny pomysł. No chyba, że wpadł, a po prostu łapał się przez długie miesiące lub lata na mojego AdBlocka i nie dane mi było go poznać wcześniej
Po krótkiej chwili skończył się jednak mój zachwyt gdyż mimo świetnego pomysłu oraz dobrej technologii dla tego rodzaju start-upa (gdzieś wyczytałem, że całość opiera się o Railsy) to jednak wykonanie jest moim zdaniem słabiutkie. Serwis aż prosi się o dodanie wielkiej nalepki „Beta”. Nie będę wyliczał konkretnych braków i błędów zwłaszcza, że na forum projektu wyczytałem, że programiści i PR-owcy zdają sobię sprawę z większości problemów i obiecują naprawić „w kolejnej iteracji”.
Pozostaje jeszcze tylko jedna kwestia, która poruszyła pierwszych użytkowników tej sieci. Bardzo mała możliwość określenia efektywności zamówionej reklamy. Jedyną sposobem jest robienie testów (kupowanie testowej reklamy na jeden dzień). Oczywiście przy założeniu, że mamy czas, chęci, możliwości i pieniądze na testy i analizę statystyk. Ja nie mam.
Nie wiem czy autor bloga o kilkutysięcznej miesięcznej odwiedzalności żąda kilkunastu złotych za dzień reklamy dlatego, że statystyki serwisu są popsute i rzeczywisty ruch jest dużo większy (lub może bardziej wartościowy dla mnie jako reklamodawcy), czy też naczytał się bajek o zarabianiu milionów na blogach.
Twórcy projektu wspominają coś o niewidzialnej ręce rynku. Niestety zdają się niezauważać, że przy takiej skali – gdzie setki lub tysiące wydawców będzie spotykać podobną ilość reklamodawców niewidzialna ręka rynku nie zadziała. No chyba, że wprowadzony zostanie system komentarzy jak na Allegro, gdzie kupujący będą mogli ocenić współpracę ze sprzedającymi (i na odwrót) oraz jej efekty.
Mimo tych wszystkich niedoskonałości życzę ludziom z AdTaily jak najlepiej zwłaszcza, że ciąglę myślę o projekcie, który połączy dwie grupy ludzi przez internet w bardzo podobny sposób. Będę śledził więc rozwój firmy. Co do własnej reklamy – to pomęczę się na razie z AdWordsami i poczekam na poprawę funkcjonalności AdTaily. W międzyczasie znajdę może czas na jakieś testy.

Komentarze
Zostaw komentarz
